Nad jeziorem
Rzecz miała miejsce nad jeziorem. Jako, że mieszkaliśmy niedaleko jeziora, często się wybieraliśmy tam weekendami. Mieliśmy taką swoją paczkę, z którą jeździliśmy rowerami. Pewnego bardzo ciepłego dnia postanowiliśmy się tam wybrać. Trzech moich kumpli i dwie koleżanki, taką grupą się tam pojawiliśmy.
Usadowiliśmy się w dosyć ustronnym miejscu na plaży. Nic do jedzenia ani do picia nie wzięliśmy ze sobą, ale nic straconego, było tam dużo budek z jedzeniem. Wszyscy koledzy i jedna koleżanka poszli coś kupić. Ja zostałem z koleżanką, by pilnować rowerów i miejsca. Ta koleżanka niedawno do naszej paczki dołączyła, jednak od samego początku bardzo ją polubiłem, była niewątpliwie bardzo piękną dziewczyną. Zostaliśmy sam na sam, dość daleko od budek z żarciem, dlatego też była to świetna okazja do rozmowy. Zaczęło się od rozmowy na temat jeziora, a skończyło na seksie.
Ja byłem bez koszuli, ona bez bluzki i w króciutkich spodenkach. Wyglądała cudownie. Zaczęliśmy się całować. A w zasadzie ona zaczęła, a ja się dołączyłem. W międzyczasie dotykałem ją w intymne miejsca, czułem, że jest podniecona, wydawała takie dźwięki, że od razu było wiadomo, że jest jej dobrze. Wkładałem rękę w nią coraz głębiej i głębiej. Ona w tym czasie włożyła swoja rękę w moje majtki i tam zaczęła pieścić mojego penisa. Było bardzo miło.
Nagle spojrzałem się w bok i zauważyłem, że reszta ekipy wraca już z jedzeniem. Szybko doprowadziliśmy się do stanu sprzed tego delikatnego masażyku. Kolega zapytał się tylko: „Co tam robiliśmy w tym czasie?” ….