W aucie
Były wakacje. Ja wraz z koleżanką jechaliśmy z Krakowa do Gdańska. Jak wiadomo, droga długa, jechaliśmy dobre kilka godzin. Widziałem, że Ani już się nudzi ta podróż, nie ma za bardzo co robić. W międzyczasie poruszaliśmy bardzo różne tematy i to nawet takie, których bym się w ogóle nie spodziewał. Zaczęła mówić o intymnych sprawach, co mnie bardzo zaskoczyło, nie wiedziałem w pewnych momentach co odpowiedzieć. Pytała mnie między innymi czy jestem dobrze obeznany w tych sprawach, czy często...
Cała ta rozmowa bardzo mnie podnieciła, czułem napływ krwi w pewnych częściach ciała. A było to dość niebezpieczne, bo w końcu to ja prowadziłem samochód. W pewnym momencie, gdy już zmieniłem bieg, moja ręka powędrowała na jej niczym nie osłonięte kolanko. Ona się nie sprzeciwiała. Jej ręka natomiast znalazła się w okolicach mojego rozporka. I tak się zaczęło. W czasie jazdy zaczęliśmy się wzajemnie obmacywać. Gdy czułem już, że to się skończy czymś większym, zaproponowałem, że zrobimy sobie krótki postój.
Niedaleko był zajazd, więc w ciągu pięciu minut znaleźliśmy się na parkingu. Ja rozpiąłem swoje spodnie, ona miała spódniczkę, więc dostęp był bardzo dobry. Nachyliła się nad moimi udami i wzięła penisa do ust. Drągal już był od dawna, czułem, że niedługo eksploduje. No ale dzielnie się trzymałem. Gumek nie mieliśmy ze sobą, a seksu bez zabezpieczenie nie uznawałem. Choć bardzo korciło, by darować sobie te gumeczki, to jednak wysiadłem z auta i pobiegłem do baru, kupić jakieś.
Okazało się, że nie mieli, więc z ostrego seksu, raczej nic wyszło. Ale mimo to było bardzo przyjemnie.